Na krętych ścieżkach do Zajączkowych Uszu

Dzień wędrówki pełen niespodzianek – 17 sierpnia 2026 r.

Poranek wita bezchmurnym, głębokim błękitem nieba. Powietrze pachnie świeżą żywicą i wysuszoną trawą górską, a słońce już przyjemnie rozgrzewa skórę. Termometr wskazuje odczuwalne 22 stopnie Celsjusza – idealna pogoda na wędrówkę w Górach Skalistych. Lekki, nieregularny powiew wiatru zapewnia przyjemną ochłodę, podczas gdy kroki echo niosą się po ścieżkach wokół przełęczy Rabbit Ears Pass. Właściwa trasa miała prowadzić bezpośrednio na Rabbit Ears Peak, jednak brak znaku informacyjnego na parkingu nieoczekiwanie kieruje ten dzień w inną, cudowną stronę.

Droga rozwidla się w lewo i prowadzi prosto na malowniczy szlak Ginny’s Trail. To, co zaczyna się jako błąd w orientacji, szybko okazuje się szczęśliwym zrządzeniem losu. Ścieżka łagodnie tuli się do brzegu idyllicznego jeziora Dumont Lake. Z każdym zakrętem, który zatacza droga, otwiera się nowa, jeszcze bardziej fascynująca perspekiva na głęboką błękitną wodę. Błękit jeziora rywalizuje z błękitem nieba, wtopiony w ciepłe złoto i delikatną zieleń rozległych wysokich torfowisk i hal górskich. Tę przestrzeń kontrastują ciemne, spiczaste sylwetki drzew iglastych, które stoją niczym strażnicy na skraju brzegu. Na poboczu drogi delikatne dzikie kwiaty kołyszą się na łagodnym wietrze, dodając kolorowe akcenty do jesiennie wyglądającej żółci traw.

Impresje z Dumont Lake

W oddali, wysoko nad łagodnym krajobrazem wzgórz, wyłania się w końcu właściwy cel dnia: charakterystyczny podwójny szczyt „Uszu”, które wznoszą się ku niebu niczym uszy czujnego zająca. Spojrzenie na cyfrową mapę zdradza, że w odległości około pół mili ścieżka prowadzi z powrotem w kierunku głównego szlaku. Przynajmniej prawie. Aby tam dotrzeć, natura wymaga małej przygody. W obiecującym miejscu trasa prowadzi przełajowo około 250 do 300 metrów stromo w górę gęstego lasu. Dno lasu ugina się sprężyście pod podeszwami, podczas gdy światło przedziera się w pojedynczych promieniach przez gęstą koronę drzew.

Po dotarciu na górę mapa online pokazuje co prawda dokładną pozycję szlaku, ale po samej ścieżce nie ma ani śladu. Poszycie leśne całkowicie odzyskało ten teren. Ponieważ motywacja do dalszego wspinania się pod górę bez szlaku spada, zapada decyzja o powrocie: po dobrych 400 do 500 metrach schodzenia w dół przez nieprzystępny teren cierpliwość zostaje nagrodzona – nagle i jakby znikąd szlak Rabbit Ears Peak Trail przecina drogę.

Spojrzenie wstecz ujawnia ogromną wysokość, która została już pokonana do tego momentu. Jest już 10:54. Po półtorej godziny wędrówki wymiar zatoczonego w terenie łuku staje się naprawdę namacalny. Dumont Lake skurczyło się do małego, błyszczącego szafiru leżącego głęboko w dolinie, otoczonego bezkresnym morzem ciemnozielonych lasów iglastych.

Podejście powyżej granicy lasu

Szlak prowadzi teraz przez strefę alpejską, gdzie drzewa rzedną, a krajobraz staje się surowszy. Kanciaste, skaliste zbocza przeplatają się ze stromymi grzbietami trawiastymi. Na horyzoncie puszyste, białe chmury pięknej pogody powoli przesuwają się po głębokim błękicie nieba, rzucając wędrujące cienie na faliste grzbiety górskie.

W tym miejscu otoczenie oferuje wspaniałe tło dla niezapomnianych zdjęć. Wulkaniczna natura regionu staje się oczywista. Ciemne lasy sosnowe kurczowo trzymają się stromych zboczy falistej linii grzbietu, podczas gdy nad nimi górują nagie pasma skalne. I wtedy ukazuje się w całej okazałości: potężny, wulkaniczny ząb skalny Rabbit Ears Peak, który majestatycznie czuwa nad bezkresnymi lasami i świadczy o ognistej przeszłości tego krajobrazu.

Punkt widokowy sprawia, że spojrzenie z czcią błądzi w oddali. Na północy wznosi się uderzająca, prawie idealnie symetryczna piramida szczytu Hahn’s Peak. Za nią ciągną się nieskończone, niebieskawo mieniące się sylwetki Gór Skalistych w miękkim południowym świetle, podczas gdy głęboko w dole Dolina Yampa leży we mgle w oddali. To moment absolutnej ciszy i bezgranicznej wolności.

Na szczycie Rabbit Ears Peak

Po zrobieniu tych wspaniałych zdjęć rozpoczyna się zejście z powrotem do samochodu. Oficjalny szlak okazuje się wyzwaniem również w drodze powrotnej – miejscami jest mocno zarośnięty i ledwo widoczny w gęstej zieleni. Ulga jest tym większa, gdy polana z parkingiem znów pojawia się w zasięgu wzroku i dociera się do dobrze znanego samochodu. Zasłużony, obfity obiad na świeżym powietrzu wieńczy przygodę z wędrówką, zanim podróż przez spektakularny krajobraz górski będzie kontynuowana w kierunku hotelu w Steamboat Springs.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *